Info
Oryginał autorstwa RoseMonsignor.
Tłumaczył LisMatis.
Jeśli nie będziesz ostrożny i zaczniesz zbyt dokładnie zastanawiać się nad tym, skąd pochodzi twoje jedzenie, natrafisz na dość zmielone odpowiedzi…
- Zagrożenia Środowiskowe.
- {$two}.
- Nieszkodliwe Byty.
Opis:
Całość tego, co nazwę Poziomem 255, jest samoczynnie funkcjonującym labiryntem złożonym z wielu identycznych betonowych struktur, w których znajdują się równie podobne pomieszczenia i przestrzenie. Układ tych równomiernie rozmieszczonych działek przypomina starą fabrykę zbudowaną z cegły w kształcie litery L, a pozostałą część terenu zajmuje nieużywany parking. Jeszcze raz muszę wam wszystkim przypomnieć, że każdy przedział na tym poziomie jest identyczny do pozostałych. Mógłbym chodzić milami i zgubić się w siatkowym labiryncie tych fabryk, z których każda ma powierzchnię prawie 46 500 metrów kwadratowych. Naprawdę niechętnie wchodzę w szczegóły, ale to jest dokument badawczy… chyba po prostu muszę.
Otwarta Przestrzeń
Nie wiem, czemu to powtarzam, ale każda poszczególna fabryka jest podobna do reszty, więc możecie potraktować to jako punkt odniesienia dla wszystkich pozostałych budynków.
Głównym materiałem budowlanym wykorzystanym do konstrukcji powielanej na całej nieskończonej płaszczyźnie Poziomu 255 jest cegła lub beton. Do tego dochodzą trzy kominy, z których nieustannie unosi się dym (zaraz do tego wrócę, nie martw się Lee), a ponieważ wszystkie te budynki wydają się kopiować wzajemnie swoje działania, powietrze jest zasłonięte nieustanną mgłą smogu spalanego węgla. Zdecydowanie zalecam zabranie maski oddechowej, chyba że chcesz cały czas kaszleć z powodu smogu.
Oprócz ceglanych kominów można prawdopodobnie dostrzec płaskie metalowe pokrycia dachowe każdej fabryki. Cienka warstwa sadzy osadza się praktycznie na wszystkim, zsuwając się z dachów płytami od czasu do czasu, przypominając ubity śnieg. Spacerując przez wąskie uliczki, które oddzielają poszczególne fabryki, można czasem odnieść wrażenie, jakby się szło przez śnieżną burzę. Możesz śledzić własne ślady stóp w warstwach tego kurzu, jednakże łatwo w ciągu kilku godzin ulegają one zasypaniu. Po prostu uważaj, gdzie chodzisz.
Mimo że całe to miejsce jest praktycznie opuszczone, często można tu dostrzec odtworzenie przez poziom ciężarówek z naczepami, ustawione na placach przy fabrykach. Wygląda to tak, jakby były gotowe do załadunku dóbr, gdyby nie fakt, że wydaje się, iż absolutnie nikt nie obsługuje ani tego miejsca, ani samych ciężarówek. Jednak one również, podobnie jak wszystko inne, pokryte są sadzą. Niestety dla wszystkich poszukiwaczy skarbów – ciężarówki te są całkowicie puste. Nawet w ich naczepach nie ma absolutnie nic.
Wewnątrz Fabryk
Teraz możemy przejść do dania głównego tego odkrycia. Dostęp do tych fabryk można uzyskać przez główne drzwi lub rampy załadunkowe, do których niektóre ciężarówki są niemal połączone. Niezależnie od tego, czy przedrzesz się obok kontenera, czy wejdziesz przez główne drzwi, prawdopodobnie natkniesz się na jeszcze większy smog i słabe światło przemysłowe zamknięte wysoko wzdłuż ścian. Zawsze jest tu jedna długa hala, kilka pomieszczeń odpoczynku dla pracowników i inżynierów oraz jedna ogromna hala produkcyjna, która zajmuje większość przestrzeni budynku.
Wszędzie brakuje wentylacji, więc nagromadzenie sadzy oraz przytłaczający zapach palonego węgla i grillowanego mięsa stają się nie do zniesienia. Większość pomieszczeń nie ma żadnych ciekawych elementów wyposażenia poza stołami, krzesłami, szafkami i może jeszcze rozległą siecią rur, której należy się konserwacja… Zawsze jest tutaj klatka schodowa prowadząca w górę i w dół — w górę do pomostów nad fabryką, a w dół do niższych poziomów piwnic, gdzie rozległa sieć hal produkcyjnych łączy się ze sobą.
Źródło tego okropnego dymu staje się jasne, gdy zajrzy się na samą halę produkcyjną. Metry i metry przenośników oraz różnych procesów produkcyjnych — wszystkie podnoszą, gotują, kroją i próbują pakować kawałki mięsa zawieszone na hakach. Dziwne jest to, że maszyny odpowiedzialne za sortowanie i pakowanie tego gotowanego mięsa kończą się tuż przy ścianie, mimo że wyraźnie widać, iż taśma przenośnikowa mogłaby być dłuższa. Sprawdzenie drugiej strony ściany na zewnątrz nie przynosi żadnych rezultatów, więc mogę jedynie przypuszczać, że maszyny pakujące prowadzą na jakiś alternatywny poziom lub do podprzestrzeni.
Jeśli to cię tak kusi, możesz wziąć kawałki surowego mięsa prosto z haków, gdy są podnoszone z piwnicy lub wychodzą z wielkich pieców. Jednak nie polecam tego robić z powodów, które wyjaśnię za chwilę. Niezależnie od tego, nie bez powodu nawiązałem do mielenia mięsa we wstępie tej strony.
Piwnice — miejsce, w którym wszystkie te skopiowane fabryki łączą się w jedną całość — są pełne labiryntów schodzących w dół linii produkcyjnych i pomostów, na których sortowane i przemieszczane są haki z mięsem. Poruszają się, wydając potężny, powolny i rytmiczny stukot przypominający bicie serca. Każda rytmiczna przerwa powoduje, że rzędy wiszącego mięsa szarpną się przez nagły ruch, by w takim samym rytmie, nagle się zatrzymać kołysząc. Ogrom tego ruchu przeczy wszelkiej logice i prawom fizyki. Wydaje się, że nie dostrzegam niczego, co podtrzymywałoby większość tych linii, z wyjątkiem zardzewiałych łańcuchów podtrzymujących ten przemysłowy system, który transportuje haki z mięsem z otchłani poniżej.
Pomosty są zawieszone chaotycznie i utrzymywane nad przepaścią, schodząc w dół i wzajemnie się podtrzymując. Lepiej, żebyś nosił kask, ponieważ istnieje ryzyko uderzenia przez transportowane mięso lub odsłonięte haki. Często krzyżują sobie drogi z nieustannie opadającymi pomostami. Cała ta sytuacja sprawia, że dalsze schodzenie w dół jest niebezpieczne bez trzymania się chwiejnych poręczy kratowych pomostów. Ci, którzy martwią się mgłą sadzy, będą zachwyceni po dowiedzeniu się, że przynajmniej tutaj, w tej ogromnej przestrzeni, nie przedostaje się ona do środka. A przynajmniej nie tak intensywnie, jak na górze.
Źródło
Pod rozległym kompleksem faktycznie znajduje się podłoga. Po zejściu po chwiejnych pomostach nad ciemną otchłanią, które wydawały mi się długie na milę, natrafiłem na główne źródło pochodzenia całego tego mięsa. Metalowe szyny, po których poruszały się haki, wydawały się wszystkie wychodzić z podłogi, która w całości składała się z pulsującego, wijącego się morza surowego mięsa. Pulsuje ono życiem, to skóra pokryta otworami, przez które szyny wznoszą się pionowo, a niektóre opadają, aby wydobywać różne, gotowe kawałki mięsa.
Nie mam odpowiednich słów, by opisać, jak obrzydliwie to pachnie, ale pozostawię to waszej wyobraźni. Waham się też, czy nazwać tę całą masę żywą lub świadomą. Chociaż pulsuje ona „życiem” i wydaje dźwięki podobne do funkcjonującego ciała, nie potrafię sobie wyobrazić, po co takie stworzenie miałoby istnieć. Żaden bóg nie jest na tyle okrutny, by stworzyć taki organizm w tak okrutnym celu. Aż boję się tego, co to stworzyło… co stworzyło tę nieszczęsną abominację, która rozciąga się prawdopodobnie w nieskończonej płaszczyźnie.
Byty:
Jak wspomniałem zaledwie kilka akapitów wcześniej, poniżej tego poziomu znajduje się (prawdopodobnie pojedyncza) wijąca się masa rozległego mięsa. Głębokość tej masy nie jest znana, choć rozrzucone są po niej chaotycznie duże otwory o średnicy od 1 do 3 metrów. Razem z ekspertami od speleologii podejmowaliśmy próby zejścia w dół i zbadania powierzchni tej masy, jak i głębokości otworów, z których wystają poręcze dla haków, jednak próby te zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niestabilność i nierówność powierzchni.
Pomimo tego, jak trudno było stanąć i utrzymać się na tej „tkance”, znaleźliśmy chwilę, by zebrać próbki i zrobić zdjęcia. Gęstość powierzchni jest nierównomierna, a wrażenia dotykowe są dokładnie takie, jakich można by się spodziewać, stąpając po prawdziwej tkance. Podłoże unosi się i opada w sposób losowy, drga i pozostawia lepką warstwę podczas chodzenia. Próba pozostania na powierzchni wystarczająco długo spowoduje, że ciało ludzkie będzie stopniowo się w nią zapadać. W wyniku tego procesu sama biomasa staje się lepka, próbując wchłonąć wszystko, z czym ma kontakt. Na przykład przed zejściem upuściliśmy na powierzchnię racę sygnalizacyjną, która w czasie, gdy zbieraliśmy próbki (około ośmiu minut), całkowicie zanurzyła się w masie.
W ramach pozostałych testów dokonaliśmy zdumiewających odkryć. Próbki krwi i tkanek okazały się składać z niezliczonej liczby różnych komórek pochodzących od wielu gatunków. Dzięki porównaniom i analizie udało się zidentyfikować ludzkie komórki macierzyste, komórki T oraz inne ludzkie tkanki. Wśród mieszanki genetycznej i komórkowej zawartej w próbkach udało się również zidentyfikować skład genetyczny typowych zwierząt hodowlanych, takich jak krowy, świnie, kozy i owce. Odpowiada to rodzajom mięsa wydobytego z biomasy, choć pomimo wyraźnych oznak wskazujących na konkretne kawałki i rodzaje mięsa pochodzące od różnych gatunków, one również okazują się składać z tej samej struktury komórkowej, co masa znajdująca się na niższym poziomie.
Osobiście uważam, że to ogromne, żywe mięso znajdujące się poniżej stanowi pewnego rodzaju nieskończenie regenerujące się źródło pożywienia, prawdopodobnie stworzone przez ludzi, choć nie da się dokładnie określić daty powstania tych struktur. Mówię to tylko dlatego, że przeraża mnie myśl, że to Backrooms stworzyło okrutny żart z naszego społeczeństwa przemysłowego w postaci stworzenia, które żyje wyłącznie po to, by żywić. To sprawia, że niemal martwię się o to, skąd pochodzi połowa mięsa, którego obecnie spożywam. Czyżbyśmy wszyscy nieświadomie jedli tę istotę? Nie widzimy, dokąd prowadzą te przenośniki, ale jednocześnie… jak coś tak złożonego mogłoby istnieć bez udziału człowieka? Dlaczego to istnieje?
Nie trzeba dodawać, że nie polecałbym spożywania mięsa pochodzącego od tej kreatury, biorąc pod uwagę obecność w nim ludzkich komórek. Nie przeprowadziliśmy jeszcze badań dotyczących ewentualnych chorób lub bakterii, które mogłyby się tam znajdować, ale w części pobranych próbek tkanki i kawałków mięsa (niegotowanych) wykryto śladowe ilości chorób przenoszących się za pomocą krwi.
Bazy, Posterunki i Społeczności:
Przed moją wizytą na tym poziomie nie widać było żadnych śladów ludzkiej obecności. Chociaż miejsce to wygląda na takie, które do funkcjonowania wymaga ludzi, wydaje się, że radzi sobie całkiem dobrze samodzielnie. Poza tym trwają prace nad utworzeniem wspólnego ośrodka badawczego, znanego jako „Slaughterhouse”1, przez niezależne zespoły. Obecnie w jednej przestrzeni fabrycznej działają tylko trzy zespoły, ale spodziewane jest ogłoszenie wspólnych przedsięwzięć z udziałem innych dużych grup.
Wejścia i Wyjścia:
Obecnie zespół „Slaughterhouse” pracuje nad odkryciem wszystkich możliwych wejść i wyjść z Poziomu 255, ale na podstawie moich własnych prób eksploracji znanych jest już kilka z nich. Uwierz mi, dałem z siebie wszystko.
Wejścia:
- No-clipowanie się na Poziomie 20 czasami prowadzi do jednego z piętr fabryk na tym poziomie.
- Korzystanie z przenośników Poziomu 902 może sprowadzić wędrowców również do jednego z ceglanych budynków.
- Opuszczanie Poziomu 480 może kogoś tu sprowadzić, jednakże odnotowano tylko jeden taki przypadek.
Wyjścia:
- Wejście do jednej z tutejszych ciężarówek może przenieść wędrowca na Poziom 238.
- Często można się dostać na Poziom 2 i Poziom 3 próbując wejść do pomieszczenia jednej z fabryk Poziomu 255.
Dodatkowe Uwagi:
W razie jakichkolwiek pytań, uwag lub wątpliwości proszę o kontakt — ten.RB|namlasnibmiharbi#ten.RB|namlasnibmiharbi. Można się ze mną również skontaktować osobiście w archiwach I.M.B.H. na Poziomie 216.
Pozdrawiam.
Dr. Ibrahim Bin-Salman.



