Byt 68 – "Nudziarze" =)

Zmarszczone Powłoki Nudziarze = )

ocena: +2+x


Info

Oryginał autorstwa imadgalaxyximadgalaxyx.
Przepisane przez Nikuchan Nikuchan .
Motyw stworzony przez ReyDayReyDay.

Tłumaczył LisMatisLisMatis.


Pamiętam, jak ta przeklęta kreatura przyparła mnie do muru i ugryzła ostrymi zębami jednym ze swoich ramion. Nie byłem w stanie krzyczeć, płakać ani fizycznie zareagować. Niebieska skóra zaczęła boleśnie zastępować moje ciało, aż w końcu przestałem czuć mięśnie. Jedyne, co mogłem zrobić, to przeklinać w duchu i zrzucać przekleństwo na cały świat. Ku mojemu przerażeniu mój umysł zachował ludzką naturę i widziałem siebie jako potwora, którym się stałem – odbicie, które nie powinno należeć do mnie. Przeklinałem się w duchu za to, że przeżyłem przemianę, podczas gdy innym się to nie udało. Inni mieli szansę poddać się bezmyślnej bestialskości, przynajmniej pogodzeni ze swoim nowym przeznaczeniem i umierając z godnością jako ludzie, którymi byli. Dlaczego ja skończyłem inaczej? Co poszło nie tak?

Moja skóra była gumowata i obrzydliwa, czułem się przez nią ściskany, jakby moje stare ciało zamieniało się w szczątki. Nic, czego próbowałem, nie zdołało tego zatrzymać.

Musiałam nauczyć się wszystkiego od nowa. Jak chodzić z moimi zbyt długimi nogami, jak porozumiewać się za pomocą umysłu zamiast ust, jak rozpoznać i zaakceptować samego siebie…

Było to trudne, ale udało mi się to przetrwać dzięki innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Z czasem zaczęliśmy się spotykać — wszyscy byliśmy zdezorientowani i przerażeni. Zdecydowaliśmy trzymać się razem, by przetrwać, a potem zaczęliśmy traktować się jak rodzina — była to nasza ostatnia deska ratunku, która pozwalała nam zachować zdrowy rozsądek.

Nawet jeśli w głębi serca wiedziałem, że wciąż jestem człowiekiem, nie czułem się już takim. Z trudem wierzyłem w to człowieczeństwo, ponieważ każdy centymetr mojego potwornego ciała dręczył mnie tak, że zapominałem, kim byłem. Nieumiejętność prawidłowego trzymania długopisu lub gotowania bez żałosnego upuszczania rzeczy to jedno z najbardziej dręczących doświadczeń, jakie musiałem znosić. Fakt, że już nigdy nie będę mógł ujrzeć swoich ekspresji twarzy w lustrze ani nawet zaśpiewać piosenki, jest dla mnie kolejnym ciosem.

Backrooms to naprawdę ohydna kraina, ale nie pozwolę, by mnie wyniszczyła, nawet w tej nowej postaci… Jestem kochany. Są ludzie, którzy chcą, żebym nie poddawał się, i muszę walczyć dla nich oraz dla wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji. Właśnie dlatego walczę z całych sił, by nas wysłuchano, by inni usłyszeli nasz głos. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że nadal jesteśmy… sobą, nawet jeśli ta choroba nas osłabia. Nawet jeśli czasami mój umysł krzyczy do mnie, bym uciekł z tej skórzanej więziennej klatki i dotarł do mojej żony tam na górze. Nawet jeśli jesteśmy teraz "Zmarszczonymi Powłokami".



„Witam w Bazie Alfa. W ramach spotkania przygotowano dla pana ołówki i zeszyt. Możesz z nich korzystać do komunikacji, panie Reginald, ale proszę zachować dystans między nami”.

Dziękuję ci panno Molly. Jestem wdzięczny, że zgodziła się pani wysłuchać mojej prośby i pozwoliła mi tu przyjść. Co zatem sądzi pani o mojej propozycji?

„Napisanie artykułu, który złagodzi napięcie wokół was wszystkich, jest świetnym pomysłem. Jednak, jak zapewne wiecie, musielibyśmy zaklasyfikować was jako byty. Nie wspominając już o tym, że musielibyśmy przestrzegać pewnego protokołu dotyczącego tego, o czym zdecydujecie się napisać. Wyposażymy was w komputer, ale jednocześnie będziemy uważnie śledzić wasze postępy w pisaniu”.

Czy to jest konieczne, abyśmy zostali zaklasyfikowani jako byty? Nie planowaliśmy publikacji formalnego artykułu, zwłaszcza że mógłby on nie oddać naszego przesłania w takim stopniu, w jakim byśmy tego chcieli. Czy nie byłoby właściwsze zaklasyfikowanie tego jako zjawiska lub w innej kategorii?

„Panie Reginaldzie, inni bardzo jasno określili środki ostrożności, których musimy przestrzegać. Coś zbyt osobistego sprawi, że wędrowcy staną się zbyt ufni. Niezależnie od tego, kim pan był w przeszłości, to, kim pan jest obecnie, mieści się w klasyfikacji bytu. Klasyfikujemy w ten sposób każdą istotę, nawet jeśli jest prawie człowiekiem. Zdaje pan sobie sprawę z obaw związanych z charakterem pańskiej propozycji, prawda?”

To nie jest żadna sztuczka panno Molly. Stawką jest nasze bezpieczeństwo i godność. Jesteśmy na celowniku grup eksterminujących byty i traktowani dokładnie tak samo, jak Imprezowicze. Nie chcemy nikomu wyrządzić krzywdy i to nie jest taktyka wymyślona przez nich, by skrzywdzić jeszcze więcej ludzi. Chcemy po prostu żyć w spokoju i znów stać się częścią ludzkości, tak jak na to zasługujemy. Chcemy, by traktowano nas normalnie.

„W tym rzecz, panie Reginaldzie. Chociaż mogę w taki czy inny sposób się domyślić, że pan i inni tacy jak pan nie stanowią zagrożenia, nie wyklucza to możliwości, że te stworzenia nie zdecydują się wykorzystać tego nowego odkrycia na swoją korzyść. Są one inteligentnymi i przebiegłymi bytami, które spowodowały wiele ofiar śmiertelnych i problemów. Skąd pan bierze przekonanie, że nie dostosują się one do tej sytuacji i nie przestaną wycinać sobie buzi, tak abyście oboje stali się całkowicie nie do odróżnienia od siebie? Gdy tylko ludzie was wszystkich polubią, ich bezpieczeństwo będzie wisiało na włosku. Nie możemy nic zrobić w kwestii tego, jak inne grupy podchodzą do tej sytuacji, poza próbą monitorowania was”.

„Jesteśmy dobroczyńcami panie Reginaldzie. Jednak za bezpieczeństwo ludzi odpowiadamy my”.

Nie jesteśmy ludźmi?

„Nie takimi samymi jak my, nie. Wasze serca i wspomnienia mogą być ludzkie, ale wasza fizjologia nie jest ludzka. Wasza fizjologia przypomina fizjologię kreatur, które wciąż potrafią przemieniać innych, niezależnie od tego, czy wasze umysły są podobne do ludzkiego. Nie wszyscy przemienieni ludzie są mili. Jeden z nich może nie mieć dobrego charakteru i może zaatakować oraz przemienić niczego niepodejrzewających wędrowców, którzy nie byli wystarczająco ostrożni lub nieufni. Nie chodzi tu o to, czy jesteście ludźmi, ale o zagrożenie, jakie stanowią złośliwi przemienieni ludzie. Wszyscy jesteście nieprzewidywalni, niezależnie od tego, co się mówi i pokazuje, i będziecie tak postrzegani, czy wam się to podoba, czy nie”.

Rozumiem. Jednak prosimy przynajmniej o to, byśmy mogli potwierdzić, że nie jesteśmy potworami.

„Wezmę to pod uwagę. Czy rozumiecie nasze warunki?”

Tak jest.

„Dobrze”.



Artykuł ten został opublikowany pod nadzorem M.E.G. i nie uznano go za złośliwy ani niebezpieczny. Zaleca się jednak zachowanie ostrożności w kontaktach z tymi bytami.

- Agent Molly, M.E.G.



ZGODNY SYSTEM KLASYFIKACJI BYTÓW
ID BYTU: 68
WYSTĘPOWANIE: Poziom 231 i inne
IETS
2BXX
KLASA:
Chimeryczny
WŁAŚCIWOŚCI:
HVM
VRL-A
VRL-B
NCR
MCH
CBR
SYN
DMN
SSV
CVL
RLA
UNQ
AGR
BNV
X
{$custom2-tag-name}
{$custom3-tag-name}
RAD
NRO
TXC
PYR


„Istota ludzka nie rozpoznaje się po wyglądzie zewnętrznym, lecz po jej zachowaniu, upodobaniach i sercu. Człowiek zawsze pozostanie człowiekiem, o ile tylko zachowa istotę swojej tożsamości.”



Kim jesteśmy?

Frowning%20Husks

Rysunek mniej więcej przedstawiający jak zazwyczaj wyglądamy.

Jesteśmy istotami ludzkimi, które zostały przekształcone przez Imprezowiczów. Jednak, zamiast stać się jednym z nich, staliśmy się ich wadliwymi instancjami. Chociaż w rzadkich przypadkach zdarzają się Imprezowicze o niebieskim kolorze, nie jesteśmy tacy sami jak oni. Nasza transformacja została uznana za niepełną, dlatego zostaliśmy zaklasyfikowani jako podgatunek zwykłych Imprezowiczów. M.E.G. nazywa nas Zmarszczonymi Powłokami lub po prostu Bytem 68.

Nasza wadliwa natura wynika z niepełnego procesu degradacji umysłowej, któremu poddani są wszyscy przemienieni ludzie. Nasze ciała zostały pomyślnie zmienione, ale przemiana najwyraźniej zatrzymała się, gdy zaczęła oddziaływać na umysł. Chociaż nie znamy przyczyny tego zjawiska, wysuwamy hipotezę, że musi to wynikać z niepełnego rozwoju Fobicznej Stonogi w naszych ciałach oraz niepełnego połączenia umysłowego z Imprezowiczem Zero. Zarówno Fobiczna Stonoga, jak i Imprezowicz Zero wpływają na zachowania przemienionego nosiciela w ciele zwykłego Imprezowicza, ale na nas nie ma to żadnego wpływu. Oznacza to również, że nie poddajemy się wpływom skłaniającym nas do wycinania otworów ustnych na twarzach w celu naśladowania samej Stonogi ani do innych zachowań, takich jak imprezowanie.

Ze względu na niedorozwiniętą zdolność Fobicznej Stonogi nie jesteśmy w stanie tworzyć pełnych balonów, tak jak robią to nowo powstałe Imprezowicze. Również nie potrafimy korzystać z szybkiej telepatii krótkiego zasięgu między sobą. Komunikacja wymaga od nas dużego wysiłku i czasu.

Nie wiemy, dlaczego nasza przemiana przyniosła inny skutek niż przy innych. Uważamy, że zbadanie tej przyczyny jest niemożliwe. Większość z nas wysuwa hipotezę, że miało to związek z anomalią biologiczną, która dotknęła wyłącznie niebieski wariant Imprezowiczów, co oznacza, że są oni bardziej niestabilni niż pozostali i bardziej podatni na niepowodzenie pełnej przemiany po ugryzieniu ofiary. Jednak nigdy nie otrzymamy potwierdzenia co do prawdy.

Jak wyglądamy?


Wszyscy przypominamy niebieskich Imprezowiczów pozbawionych wyciętego uśmiechu. Każdy z nas woli nosić ubrania, które nam się podobają, takie jak sukienki czy bluzy z kapturem, oraz dodatki, które pomagają nam lepiej wyrazić naszą tożsamość i osobowość. To, co nas łączy to niebieska maska z ponurą miną, którą nosi zdecydowana większość z nas — służy nam ona do odróżnienia się od zwykłych Imprezowiczów, ale także jako prowokacja wobec nich. Uważamy ich działania za odrażające, a nasze gburowate maski symbolizują przeciwieństwo ich stałych, manipulacyjnych uśmiechów. To jedyne sposoby, dzięki którym możemy się wyróżnić, ponieważ nasza budowa biologiczna i zwykły wygląd są niemal identyczne, jak u naszych złośliwych rówieśników. Zapamiętajcie, że prawdziwymi Zmarszczonymi Powłokami są tylko ci, bez wyrzeźbionego uśmiechu. Imprezowicze są nieprzewidywalni i mogą próbować nas naśladować, aby zwabić ludzi ku ich zgubie, więc proszę zachować ostrożność.

Jak się zachowujemy?


W przeciwieństwie do Imprezowiczów nie mamy instynktownej potrzeby przekształcania innych w Zmarszczone Powłoki, ponieważ wciąż zachowujemy nasze morale i rozsądek. Nie wszyscy podzielamy te same poglądy, co oznacza, że niektórzy z nas mogą być złośliwi – tak jak każdy człowiek.

Staramy się unikać podróżowania w grupach, aby nikt nie pomyślał, że jesteśmy niebieskimi Imprezowiczami. Wolimy wędrować w samotności, choć nadal spotykamy się na poziomach, na których przeważa większość z nas. Lubimy sobie pomagać, gdy tylko jest to potrzebne. Niektórzy z nas mogą być bardziej powściągliwi niż inni, ale wszyscy staramy się z całych sił być pomocni i pozytywnie nastawieni.

Większość z nas pragnie pomóc w odpieraniu ataków Imprezowiczów, ponieważ krzywdzą oni niewinnych ludzi i stanowią nieustanne zagrożenie dla ludzkości w Backrooms. Potępiamy ich przywódcę oraz wszystkie przejawy ich działalności. Modlimy się, by wszyscy to zrozumieli i nie wierzyli w fałszywe przekonania Imprezowiczów, co pozwoli nam dalej istnieć. Cokolwiek by się nie wydarzyło, będziemy gotowi do walki z Imprezowiczami w każdej chwili naszego życia.

Naszą ostatnią prośbą jest to, byście nas nie atakowali. Nie jesteśmy dzikimi bytami, które stanowią zagrożenie dla żywych istnień. Pragniemy, by traktowano nas z miłosierdziem, takim samym, jakiego doświadcza zwykły człowiek. To wszystko, o co prosimy — nie jako gatunek, ale jako grupa ludzi, którzy kiedyś byli ludźmi — prosimy, okażcie nam miłosierdzie, nawet jeśli obawiacie się tego, kim jesteśmy.



Reginald odsunął się od przydzielonego mu komputera M.E.G. Pisanie na klawiaturze przy pomocy swoich zmienionych rąk okazało mu się ogromną trudnością, ale finalnie udało mu się przebrnąć przez to i przynajmniej osiągnąć zamierzony cel. Sam fakt, że M.E.G. zechciało pożyczyć im komputer w celu napisania tego artykułu, był już wielką uprzejmością, więc nie mógł narzekać. Niezależnie od tego, upokarzające było dla niego mówienie o sobie i swoich towarzyszach w tak formalny, chłodny sposób. Chciał wyrazić słowami ból związany z zatrzaśnięciem w więzieniu z mięsa. Chciał błagać ludzi, by rozmawiali z nim i innymi. Chciał, by ludzkość zwracała się do nich po imieniu, a nie określając ich jako gatunek. Był jednak skrępowany warunkami i widocznym zmęczeniem ze strony innych, niezdolny do mowy, niezdolny do krzyku.

Miał nadzieję, że ten artykuł złagodzi agresję i strach wobec niego oraz innych przemienionych ludzi, nawet jeśli nie nastąpi to w sposób, w jaki by sobie tego życzył. Nie obwiniał nikogo za to, że wątpiono w niego lub jego towarzyszy, ale miał nadzieję, że okoliczności w końcu zmienią się na ich korzyść; że pewnego dnia zostaną wysłuchani tak, jak wysłuchano by człowieka, nawet jeśli ta możliwość wydawała się nieosiągalna. Jedyne, co mógł zrobić, to zachowywać się jak pobity bezpański pies, który potrafił jedynie błagać o empatię, tak jak zrobiłby to ranny człowiek, albo jak robak, który zaraz zostanie zgnieciony. Jego jedyną winą było to, że istniał w tej samej przestrzeni co inni.

Razem z wewnętrznym wytchnieniem, po kilku minutach ciszy poszedł przedstawić pozostałym to, co napisał.

Poziom 231 był jak zwykle pełen radości. Śmiech dzieci, które tam mieszkały, sprawiał, że czuł się o wiele swobodniej. Zauważył Ninę i Jonasa bawiących się z Emily. Trzymali się kurczowo jej długich, niebieskich kończyn i wspinali się na jej silne ramiona. Nawet jeśli nie potrafiła tego właściwie wyrazić, cieszyła się, że może spędzać z nimi czas. Zauważył, że wszyscy pozostali zajmowali się swoimi ulubionymi aktywnościami. Matthew niezdarnie próbował pokroić kilka warzyw pod okiem pani Cadence, Jen czytała jedną z wielu gazet, które znalazła razem z Sarą, a wszyscy pozostali bawili się, tworząc ładne dekoracje. Ich mutacja utrudniała im wykonywanie tych czynności w normalny sposób, ale nie stanowiło to już tak dużego problemu, jak wcześniej.

„Panie Reginaldzie! Niech pan zobaczy, co rysujemy!” — zawołała do niego Alana z jednego ze stolików. Pozostałe dzieci dołączyły do niej, tworząc grupkę, i wszystkie razem coś bazgrały. Z pewnym trudem podszedł bliżej i próbował znaleźć wygodną pozycję”.

„Co takiego tworzycie?” Napisał w swoim notatniku, chcąc się porozumieć, ciekawy, dlaczego dzieci wezwały go w takim pośpiechu. Humbert zachichotał, ledwo powstrzymując się przed ujawnieniem niespodzianki. „Humbert! Jeśli będziesz się tak zachowywał, zdradzisz tajemnicę!” — skarciła go Sara, po czym wróciła do swojej pracy. Humbert stał się cichy jak myszka i dopracował ostatnie szczegóły. Gdy dzieło było gotowe, Jonas pokazał ich arcydzieło Reginaldowi.

byt68rodzina



„To my! Panna Emily pomogła nam cię narysować. Jest taka utalentowana!” – powiedział Jonas radosnym tonem. Wszystkie dzieci objęły go całkiem mocno. „Jest pan najfajniejszy, panie Reginaldzie. Chcieliśmy zrobić panu prezent, bo tak ciężko się pan stara, żeby nam pomóc!” – próbowali powiedzieć wszyscy chórem. Reginald niemal poczuł, jak z jego wyrzeźbionych oczu spływają duchowe łzy. Objął dzieci i przytulił je mocno do siebie. Mimo wszystko to właśnie one zawsze przypominały mu o jego człowieczeństwie. Te dzieci były jego rodziną, traktowały go dokładnie tak, jak tego pragnął — jakby był jednym z nich.

„Dziękuję wam, dzieci”. Pośpiesznie zapisał swoje podziękowania. Pozostali wkrótce dołączyli do uścisku, gdy zauważyli tę górę czułości. „Zasługujesz na to, Reggie! Pracujesz jak wół, by rozpowszechniać nasz głos!” – przekazała mu Jen z pewnym wysiłkiem. Uścisk wydawał się trwać wieczność, przypominając mu o tym, jak jego żona i dzieci obejmowały go, gdy wracał z pracy. Serce mu się ścisnęło, gdy modlił się, by ta chwila trwała jeszcze trochę dłużej. Było to mocne przypomnienie o jego przeznaczeniu. Nie mógł sobie pozwolić na to, by ich wszystkich zawieść. Nie mógł pozwolić, by utrata godności jako człowieka go złamała.

Ashley… Mary… i moja ukochana Rebecco tam w niebie… Będę dalej walczył, tak jak byście tego ode mnie oczekiwały… Dla waszego dobra i dla ich dobra.



O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License