Plac od zawsze był używany przez Imperium Aeterna do pokazania swojego żywego panowania i potęgi nad jego biednymi mieszkańcami. Nie są jego twórcami, tylko odkrywcami, a mówią o sobie jakby każda cegła została tu postawiona przez nich. Jest to lokacja zaprawdę tajemnicza, ta pusta przestrzeń z posągiem na środku zawsze wyróżniała się na tle całego poziomu. Nigdy nie została dotąd zbadana, ani udokumentowana. Aeterna, która zmieniła ją w centrum handlu rywalizującą z Międzywymiarową Kompanią Handlową nigdy tego nie dokonała.
- Archeolożka Martyna Madlińska
- Pusty Plac Hanowskiego
Opis
Jest to duża otwarta lokacja znajdująca się na Poziomie PL-37 pod kontrolą Imperium Aeterna i służy za targ handlowy. Na jej środku znajduje się duży posąg o wysokości 85 metrów przedstawiający kobietę ubraną w lekkie szaty trzymającą miecz. Stoi ona na szerokim zdobionym piedestale, nie będąc do niego jakkolwiek przyczepiona. Za jej główny budulec jest uważany beton, jednak nigdy nie zostało to zbadane. Żaden człowiek nie może się zbliżać do niej na więcej niż 10 metrów ze względu na to, że od 1957 roku jest uważana przez zarząd Imperium Aeterna za symbol narodowy, który chciał uniknąć możliwego zbezczeszczenia posągu. Ma on dla nich również duże znaczenie propagandowe; ma pokazywać jego mieszkańcom potęgę Aeterny. Jest codziennie chroniony przez co najmniej 8 strażników uzbrojonych w broń palną. Posąg jest otoczony przez niestandardowo wyglądające zadbane pole trawy. Jest on zagospodarowany we wszelkiego rodzaju stragany rozstawione w różnych odległościach od siebie.
Na terenie placu często w nieudokumentowany sposób formuje się gęsta mgła zmniejszająca czasami widoczność nawet do 30 metrów, jednak nie wpływa ona na nikogo negatywnie i nie dezorientuje.
W dni świąteczne z niejasnych przyczyn jest on zamknięty. Przed tym wszyscy sklepikarze muszą zabrać swoje budki w czasie 24 godzin przed zamknięciem.
Stragany i ich właściciele
Funkcjonariusze ochrony Aeterny zatrzymują człowieka posiadającego nielegalny towar.
Od odkrycia przez Aeternę tego miejsca jego głównym zadaniem miało być służenie za centrum handlu. Wszystkie sklepy miały być skupione w jednym miejscu, od 1984 roku został wprowadzony zakaz na prowadzenie handlu poza terenem placu. Miał on zostać odwołany tylko w wypadku zbyt wielkiego tłoku. Pozwoliło to Aeternie scentralizować handel i zwiększyć kontrolę nad tym, co się znajdzie w sklepowym zastawie.
Wszystko, co oferuje Backrooms, można znaleźć na Placu Hanowskiego, co jest możliwe tylko dzięki niesamowitej różnorodności towarów dostarczanych prze grupy eksploracyjne z Imperium Aeterna. Niezależnie od tego, czy są po prostu zwykłymi wędrowcami, czy produkują to, co sprzedają, czy zbierają to w miejscu, w którym mieszkają, każdy może zająć własne stanowisko, które będzie regularnie kontrolowane przez Aeternę.
Jak wcześniej wspomnieliśmy, handel jest kluczową częścią Placu Hanowskiego. Rzeczywiście, bez faktycznej waluty do wykorzystania w Backrooms, transakcje są dokonywane poprzez wymianę, nawet między wędrowcami. Agrugua Fruits za 5 złotych, dwie Wódki Ruskaya za ręcznie wykonany Worn Sack lub 20 złotych. Nie da się tu jednak handlować czymkolwiek. Każdy przedmiot, który może być wykorzystany w celach bojowych, jest niemożliwy do sprzedawania i konfiskowany. Ceny są zwykle ustalane przez sprzedawcę, który ma tendencję do poszukiwania określonych przedmiotów lub rodzajów przedmiotów, takich jak jedzenie lub ubrania, ale zazwyczaj jest otwarty na różne wymiany. Nieporozumienia pozostają rzadkością, ponieważ wędrowcy zwykle używają ustalonej przez zarząd Aeterny, tak jak robi to większość innych przestrzeni rynkowych. „Ludzie mogą być zaskakująco spokojni zawierając transakcje nawet w tym trudnym świecie” potwierdza Marcin Siechlicki — sprzedawca. Ochroniarze z Aeterny zapewniają bezpieczeństwo wszystkim na miejscu. Napady czy kradzieże są niemalże niemożliwe do skutecznego wykonania.
Jednak Plac Hanowskiego nie jest definiowany tylko przez swój handlowy charakter. To miejsce zostaje niemal codzienne otwarte i dzieją się na jego terenie wydarzenia towarzyskie, na których ludzie z całego poziomu spotykają się i rozmawiają, dzieląc się swoim codziennym życiem. Niestety pod okiem władz oczywiście. Wiele osób nawiązało tu silne więzi, które prawdopodobnie będą trwały wieczność.
Mimo ciężkiej sytuacji, w której znajdują się mieszkańcy Stolicy na Poziomie PL-37 starają się patrzeć na wszystko optymistycznie. Najlepiej widać to tu na placu; każdy sprzedawca, kupiec, czy zwyczajny obywatel traktuje wszystkich z szacunkiem; brak kradzieży, a sprzeczki są rzadkie. Tu rozwijają się relacje i znajomości, które mogą przetrwać wieczność.
- Archeolożka Martyna Madlińska
Historia
Przyszłość
W ciągu ostatnich dziesięciu lat Plac Hanowskiego zmienił życie wielu osób i zyskał u siebie różną reputację poza Poziomem PL-37. Kilkudziesięciu niezależnych handlarzy chciało założyć tu własny biznes.
Stała ekspansja Placu Hanowskiego już przekroczyła oryginalnie wyznaczony obszar, w którym się mieścił. W miarę upływu lat prawdopodobnie stoiska i alejki zostaną rozszerzone poza pierwotne granice. „Być może Aeterna mogłaby powiększyć granice, aby pomieścić wszystkich, którzy chcą obecnie w tym uczestniczyć”.
Aeterna jest znana z ukrywania prawdy, której my chcemy dociec. Plac Hanowskiego przykuł naszą uwagę, ponieważ choć mało o nim wiemy, to jednak odkryliśmy wiele interesujących informacji na temat tego co, dzieje się na placu, kiedy jest zamknięty. Aeterna grozi śmiercią każdemu, kto próbuje odkryć jej tajemnicę – tak wynika z informacji zdobytych przez szpiegów P.R.K.W.M. Archeolożka Martyna Madlińska została potajemnie wysłana na poziom, by rozwikłać tę zagadkę.
- Archeolog Marek Staszycki
Nazywam się Martyna Madlińska i przybyłam na Poziom PL-37 w 1986 roku na dwa dni przed Świętami Bożego Narodzenia. Miałam dowiedzieć się, co się dzieje na placu Hanowskiego między 20-27 grudnia, kiedy panuje zakaz wchodzenia na jego teren. Załatwiłam sobie z pomocą szpiegów z P.R.K.W.M. na poziomie paszport Aeterski, dzięki któremu mogłam poruszać się bez problemu po stolicy i zamieszkać w pokoju jednego ze szpiegów na około trzy dni.
Po przybyciu na poziom 19 grudnia od razu udałam się do pokoju, w którym miałam mieszkać przez następne dwa dni. Znajdował się on w pokoju na ulicy bardzo blisko placu. Ten rejon jest nienaturalnie zamglony w porównaniu do reszty poziomu. Mgła wlewa się na ulicę przykrywając, ją niemal całkowicie oraz powodując znacznie zmiejszoną widoczność. Widziałam już całe rodziny przenoszące wszystko, co sprzedawali na straganach, do swych miejsc zamieszkania.
Pokój, w którym przyszło mi mieszkać, nie był za wielki, ale dużo nie potrzebowałam. Kiedy go opuszczałam, by odwiedzić plac na dzień przed jego zamknięciem, napotkałam mężczyznę ubranego w brązowy garnitur. Wystraszyłam się, że był to żołnierz Aeterny, ale szybko ujawnił mi się jako szpieg z P.R.K.W.M., który pożyczył mi ten pokój. Zaczął mi szeptem opowiadać o swoich obserwacjach dotyczących zamknięcia placu:
– Plac zostaje oficjalnie zamknięty o północy.
– Wszystkie wejścia na niego zostają zablokowane przy użyciu barykad.
– Wszystkie wejścia są bronione przez 35 strażników przez 24/7, którzy regularnie się wymieniają.
Poradził mi również, bym wybrała się tam jak najszybciej, ponieważ jeżeli wszystkie stragany zostaną zabrane, to zamknięcie placu będzie szybsze. Tak też zrobiłam. Moim planem na pozostanie po zamknięciu było ukrycie się w jednym z otwartych budynków otaczających plac.
Po dotarciu na miejsce zauważyłem zbierających się sklepikarzy, pomagali im w tym żołnierze Aeterny. Szybko kupiłam od jednego ze składających się stoisk trochę jeszcze ciepłego chleba, by mieć co jeść i wesprzeć biznes. Podeszłam na środek stoiska i zauważyłam dwóch mężczyzn wyglądających na inżynierów. Sprawdzali oni pod nadzorem ochrony podstawę posągu; postanowiłam do nich zagadać, kiedy skończyli pracować. Spytałam się co, robią, a oni odpowiedzieli, że sprawdzają stan podstawy. Dopytałam się dlaczego, i wyjaśnili mi z uśmiechem na ustach, że od pewnego czasu zastanawiają się nad jej wymianą ze względu pogarszający się co roku jej stan. Odeszli, unikając większej ilości pytań. Chodziłam po placu dwie godziny, starając się pomagać sklepikarzom przenosić ich stanowiska, dzięki czemu nie zwróciłam uwagi ochrony. Na godzinę przed zamknięciem postanowiłam się w końcu ukryć, a mgła robiła się coraz intensywniejsza, aż wkońcu nie mogłam dokładnie dostrzec ulicy. Znalazłam otwartą i pustą w środku kamienicę, która była nienajlepszą, ale jak się później przekonałam dobrą kryjówką. Na piętnaście minut przed zamknięciem, nikogo już prawie nie było poza ochroną, która po chwili również odeszła. Zostałam całkowicie sama, tylko ja, posąg i mgła.
Nie wiadomo skąd nagle ziemia zaczęła się trząść. Usłyszałam, jak bardzo ciężki obiekt uderzył o podłoże. Wyjrzałam za okno i zobaczyłam leżący na ziemi posąg.
- Archeolożka Martyna Madlińska



