Byt 140 - Fragment 2

Oficjalny Transkrypt Wywiadu M.E.G.:
Data: 02.06.2021
Przesłuchujący: Dawn Marchesa
Przesłuchiwany: Blanche Von Haderach

Dawn: Zacznijmy więc Blanche. Nie ma powodu do obaw, dobrze? Słyszałam wiele Twoich opowieści i widziałam, ile ich zgromadziłaś… ale teraz pragnę jedynie, abyś opowiedziała mi swoją historię, nic więcej.

Blanche: No dobrze… skoro nalegasz.

Byt Enigmatyczny: “Blanche Von Haderach”
Występowanie: Poziom 906

Blanche Von Haderach jest potężnym humanoidalnym bytem zdolnym do interakcji z ludzkim umysłem w niespotykany dotąd sposób. Chociaż pełen zakres zdolności Blanche pozostaje nieznany, wiadomo, że potrafi ona wkraczać do snów innych osób, komunikować się telepatycznie między poziomami oraz wielokrotnie przenosić cały swój cały poziom przez Niebieski Kanał.

Blanche: Kiedyś żyłam w świecie, który nie różnił się zbytnio od twojego, Dawn. Szczegóły nie mają znaczenia. Pochodziłam z zamożnej rodziny i w tym świecie założyłam coś, co pewnego dnia stało się Archiwum Cygnus, skromną bibliotekę położoną przy dość ukrytej ulicy. Odwiedzało ją niewielu gości, ale nie przeszkadzało mi to. Ci nieliczni, którzy przychodzili, byli uroczymi ludźmi, których do dziś darzę sympatią.

Dawn: Jak dawno to było, Blanche?

Blanche: Około… 150 lat temu.

Dawn: Możesz mi opowiedzieć więcej o swoim pobycie w tym świecie?

Blanche: Miałem kilku wspaniałych gości… Sylvie i Romain byli naprawdę uroczą parą. Pamiętam, że wielokrotnie musiałam udzielać im schronienia w mojej bibliotece, zawsze byli kłopotliwym duo. Należy jednak zaznaczyć, że byli co prawda psotni, ale nadal bardzo uprzejmi. Po prostu chcieli uczynić swój świat lepszym miejscem i ostatecznie stali się twarzami rewolucji.

Dawn: Blanche, trochę odbiegasz od tematu-

Blanche: Spotkałam również wspaniałego dżentelmena o imieniu Cristoph Von Haderach, barona, byłego żołnierza, dyplomatę i naprawdę uroczego mężczyznę… traktował mnie bardzo dobrze. Przyznaję, podziwiałam jego determinację, jego zdecydowanie… Podziwiałam go. W pewnym sensie… kochałam go. Platonicznie. Szkoda, że odszedł tak młodo… Och, przepraszam, nie chciałam zbaczać z tematu…

Dawn: W porządku, Blanche, po prostu kontynuuj.

Blanche: Przyznaję, trochę tęsknię za tamtymi czasami. Tęsknię za moją mniejszą biblioteką, tęsknię za angażowaniem się w ludzką politykę. Były to chyba prostsze czasy, ale znalazłam się w tej rzeczywistości i chociaż ogólnie było to przyjemne doświadczenie, nie mogę przestać się zastanawiać, jak mogłoby być, gdybym tam została.

Dawn: Blanche, choć brzmi to, jak bardzo interesująca historia… czy jest twoja?

Blanche: …Tak, jest to historia Blanche Von Hadearch.

Dawn: Racja, ale biologicznie nie jesteś człowiekiem. A to oznacza, że coś jest nie tak.

Blanche:

Dawn: Czym jesteś?

Byt Enigmatyczny: “Blanche Von Haderach”
Występowanie: Poziom 906

Dokładna natura biologii Blanche, jeśli można ją tak nazwać, pozostaje nieznana. Blanche stara się jednak udawać człowieka, co okazuje się skuteczne, ale nie bezbłędne. Wędrowcy zgłaszali przypadki obserwacji anomalnych deformacji, nienaturalnych ruchów i, co najgorsze, „Świadków Zaświatów”.

Blanche: Byłam wieloma, kochana. Z przyjemnością podzielę się z tobą moimi historiami.

Dawn: Słucham cię, Blanche, tak jak zawsze, ale pamiętaj, dlaczego przeprowadzamy tę rozmowę.

Blanche: Od czego by tu zacząć… Można mnie chyba nazwać aktorką, biorąc pod uwagę wszystkie role, które zagrałam… Byłam kiedyś królową, wróżką, czarodziejką, nimfą, boginią i wieloma innymi. Byłam kiedyś nocnym niebem, czy potrafisz to sobie wyobrazić?

Dawn: Wygląda na to, że czeka nas długi wywiad. Czy mogę prosić o jeszcze trochę herbaty?

Blanche: Oczywiście, słonko. Jeśli pozwolisz mi chwilkę…

Dawn: Dzięki, Blanche. Wracając do pytań, chciałabym zapytać cię o kilka rzeczy dotyczących twoich umiejętności.

Blanche: Umiejętności?

Dawn: Tych psychicznych. Spośród wszystkich bytów, z którymi dotychczas się spotkaliśmy, żaden nie potrafi oddziaływać na umysł tak jak ty.

Blanche: Cóż, przyznaję, że jest to dla mnie zaszczyt…

Dawn: Jest mnóstwo zgłoszeń osób, które cię odwiedziły. Większość z nich wspomina o telepatii i telekinezie, twierdząc, że potrafisz czytać w myślach innych i poruszać przedmiotami wokół siebie bez wykonywania żadnych ruchów. Masz coś do powiedzenia na ten temat?

Blanche: Nie ma sensu temu zaprzeczać. Wiesz, że to prawda, mówiłam ci to. Podejrzewam, że zadajesz to pytanie tylko po to, żeby zostało zapisane w twoim rejestrze z przesłuchania.

Dawn: Czy mogłabyś mi wyjaśnić, jak to działa?

Blanche: Obawiam się, że nie mogę ujawnić takich informacji, moja droga.

Dawn: Wrócimy do tego pytania później.

Blanche: Rozumiem… przepraszam.

Dawn: W porządku, Blanche, nic się nie stało. Odpowiadaj tylko wtedy, gdy czujesz się wystarczająco komfortowo, okej?

Blanche: W porządku.

Dawn: No dobrze, przejdźmy dalej… Co do tego portretu, który tam wisi. Jest podpisany przez A. River, prawda?

Blanche: Zgadza się. Został narysowany przez nią1.

Dawn: Tak. Jest jedna rzecz, której nie rozumiem. Data na nim jest znacznie późniejsza niż data zniknięcia River.

Blanche: Zakładam, że chcesz uzyskać jakieś wyjaśnienie. Czy któreś z tych raportów dotyczących moich „umiejętności” zawiera wzmiankę o snach, moja droga?

Dawn: Są ludzie, którzy twierdzą, że rozmawiali z tobą w snach i że w jakiś sposób zachowałaś pamięć o tych spotkaniach.

Blanche: Powiedz mi, czy znasz Przewodników Światła?

Dawn: Ta. Kilka razy uratowali mi tyłek..

Blanche: …pomijając język, to, co nazywacie Przewodnikami Światła, to w rzeczywistości sny, które przybrały fizyczną formę. Dzięki szeroko zakrojonym badaniom i uczeniu się o nich opracowałam sposób, aby wejść do tych snów.

Dawn: Czekaj, więc-

Blanche: Tak. Kiedy śniłaś o swoim dawnym życiu, serwując drinki w swoim barze… „Black Swan”, prawda? To naprawdę ja siedziałem przy stole. Muszę przyznać, że wydawało mi się to całkiem urocze miejsce, a drink, który mi podałaś, był naprawdę przyjemny. Kiedy skończymy wywiad, chciałabym poprosić cię o przepis.

Dawn: Ja- Blanche, to- trochę nachalne, nie sądzisz? Nie mam nic przeciwko tej wizycie, ale co by było, gdybyś trafiła do dziwnego snu lub koszmaru?

Blanche: Nieczęsto zdarza mi się mieć okazję wkroczyć w czyjeś sny. Przepraszam za moją niegrzeczność i wszelkie niedogodności, jakie mogło to spowodować, ale mam nadzieję, że zrozumiesz, iż nie mogłam pozwolić sobie na zmarnowanie tej okazji.

Dawn: Gdybym miała koszmar, nadal wpadłabyś, żeby sprawdzić, czego się boję, czy…

Blanche: Oczywiście, że nie, kochana. Wiesz, jak ważna jest dla mnie prywatność moich gości. Poza tym nauczyłam się, jak pozostawić przyjemny sen tym, których odwiedzam. To w pewnym sensie mój mały gest życzliwości.

Byt Enigmatyczny: “Blanche Von Haderach”
Występowanie: Poziom 906

Chociaż natura, pochodzenie, zdolności i motywacje Blanche nadal pozostają owiane tajemnicą, nie ma wątpliwości co do jej dobroci i troski o innych. Stała się jednym z najbardziej zaufanych źródeł informacji w Backrooms. Dodatkowo Poziom 906 jest jednym z najpopularniejszych poziomów wśród wędrowców, a wielu z nich szuka u Blanche porad, pocieszenia, zrozumienia lub towarzystwa. Pojawiły się nawet doniesienia o agentach M.E.G. rywalizujących o misje w Archiwum Cygnus. Blanche stworzyła w Backrooms swego rodzaju bezpieczną przestrzeń, wolną od rywalizacji między grupami i szkodliwych istot. Wielu uznało Blanche za bliską przyjaciółkę i niezwykłą sojuszniczkę.

Dawn: Zobaczmy, czy dobrze to zrozumiałam. Oprócz wszystkiego, co już robisz dla wszystkich, ponadto rozdajesz też miłe sny?

Blanche: Życie jest zbyt krótkie, aby rozpaczać nad złymi rzeczami, i uważam, że wszystkim nam przydałoby się więcej radosnych chwil.

Dawn: Czy ktoś Ci kiedyś powiedział, że masz matczyną aurę?

Blanche: Czy to pytanie jest częścią przesłuchania?

Dawn: No cóż, teraz jest.

Blanche: (chichot) Tak, wielokrotnie słyszałem to i inne podobne rzeczy, mimo że nigdy nie miałam własnego dziecka.

Dawn: Nie wiem, po prostu… tak bardzo troszczysz się o wszystkich, jak przypuszczam. Dobrze jest wiedzieć, że niezależnie od tego, co dzieje się na zewnątrz, zawsze mogę liczyć na Ciebie, jeśli chodzi o miło spędzony czas.

Blanche: Miło mi o tym słyszeć, Dawn.

Dawn: Nie mogę jednak przestać się zastanawiać… Nauczyłam się, że ludzie, którzy zawsze są gotowi pomóc innym, rzadko mają kogoś, do kogo sami mogą się zwrócić. Na pewno ty też masz swoje zmagania, ale… Martwię się, że próbujesz samodzielnie dźwigać ogromny ciężar.

Blanche: Doceniam twoją troskę, moja droga, ale nie musisz się martwić. Jestem w stanie samodzielnie wywiązać się ze swoich obowiązków.

Dawn: Skoro tak mówisz… przejdźmy do następnego pytania: Skąd masz te wszystkie książki?

Blanche: Cóż, część z nich została napisana przeze mnie. Zawierają one historie życia moich gości, ich wspomnienia utrwalone na papierze. Niektóre z nich zawierają moje badania na różne tematy. Jednak zdecydowana większość moich książek nie została napisana przeze mnie. Przez lata zgromadziłem dość pokaźną kolekcję, a nawet do dziś, ku mojemu zaskoczeniu, w mojej bibliotece pojawiają się nowe książki.

Dawn: Czy w ogóle wiesz, skąd one pochodzą?

Blanche: Wierzę, że przenikają one na moje półki z innych poziomów Backrooms, a także z tego, co nazywacie Frontrooms. Spędziłam niezliczone godziny, czytając różnego rodzaju historie, pisząc własne i archiwizując każdy dokument, na który natrafiłam.

Dawn: Czy te historie, o których mowa, są twoje? Czy dotyczą twojej przeszłości?

Blanche: Chociaż nie mam kompletnej autobiografii, istnieje wiele książek i opowiadań, które są dość istotne dla mojej przeszłości. Jak się nad tym zastanowić, być może powinnam kiedyś napisać autobiografię.

Dawn: Więc, którą z tych historii chciałabyś opowiedzieć jako pierwszą?

Blanche: Nie jestem pewna czy nadążam, moja droga.

Dawn: Chciałabym dowiedzieć się więcej o twojej przeszłości, jeśli to możliwe.

Byt Enigmatyczny: “Blanche Von Haderach”
Występowanie: Poziom 906

Blanche twierdzi, że w ciągu swojego życia była niezliczoną ilością różnych bytów i osób. Jednak żadna z jej opowieści nie pasuje do żadnego znanego miejsca ani okresu historycznego. Niezależnie od tego, jak dziwaczne mogą się wydawać te historie, informacje przekazane przez Blanche są zawsze dokładne, a biorąc pod uwagę, że większość dokumentów w Archiwum Cygnus jest napisana w językach nam nieznanych, nie należy ich ignorować ani odrzucać, ponieważ mogą one być prawdziwe.

Blanche: Dawno temu, w odległym świecie, gdzie bogowie chodzili wśród ludzi, była nadmorska wioska Krenos, a dzięki ich pragnieniom bezpiecznej podróży narodziła się bogini. Nazywała się Khari i stała się boginią podróży. Śmiertelnicy modlili się do niej o bezpieczny powrót i przez pewien czas błogosławiła każdą łódź, każdego konia, każdą drogę i wszystkich, którzy wędrowali po tej krainie pieszo. Mieszkańcy Krenos zbudowali dla niej świątynię, w której mieszkała przez wiele, wiele lat.

Dawn: Czy to ty byłaś tą „Khari”?

Blanche: Cierpliwości, moja droga. Jak to zwykle bywa w sprawach wiary i przekonań, moc tych „bogów” jest bezpośrednio związana z oddaniem ludzi. Liczba wyznawców Khari stale rosła, co zwróciło uwagę innych bogów, a zwłaszcza Vulsheosa, Stwórcy Świata i pierwszego z bogów. Jego wątpliwości i podejrzenia osłabiły jego moc i nie mógł już kształtować krajobrazu według własnego kaprysu. Wątpliwości te wkrótce ustąpiły miejsca pożądliwości, a co gorsza, gniewowi. W święty dzień Khari Vulsheos udał się do wioski Krenos, a Khari powitała jego jak brata w swoim domu, ale Vulsheos, zaślepiony gniewem, widział w niej jedynie pomniejszego boga, który nie chciał się pokłonić… i tego dnia żelazna wola Kowala padła ofiarą jego zazdrości.

Dawn: Co się stało?

Blanche: Tego dnia Oszust zniweczył swoje największe dzieło. Świat został rozdarty na pół. Z Krenos pozostały tylko ruiny. Zamglone morza zostały odcięte od śmiertelników. Khari, wygnana i pozbawiona swoich zwolenników, przeklinała gniew Vulsheosa. Bez błogosławieństwa boga podróży podróżnicy rzadko docierali do celu, narody rozpadły się, miasta zostały odizolowane, a wioski pozostawione same sobie. Pozostali bogowie byli uwikłani w konflikty i zajmowali się wyłącznie swoimi świętymi miastami. Niektórzy bronili swoich wyznawców, inni sieli chaos tam, gdzie uznali to za stosowne…

Dawn: Planeta rozdarta na pół?

Blanche: Zgadza się. Khari, wpatrując się w ruiny swojej świątyni, ruiny miasta, które nazywała swoim domem, udała się do stopionego jądra świata i ukształtowała te ziemie na swoją nową domenę. Słońce i księżyc, podczas swojej podróży po świecie, opowiadały jej historie o świecie śmiertelników, nękanym tragediami, katastrofami i niepokojami, a ona płakała przy każdej opowieści, a jej łzy stały się rzeką, która otaczała jej nowy dom. Pewnego dnia postanowiła, że jeśli Vulsheos nie pozwoli jej żyć wśród żywych, to po raz ostatni zapewni im bezpieczne przejście i tak narodził się Azkhari, bóg podziemi i opiekun duchów.

Dawn: Co się stało z tym Oszustem?

Blanche: Vulsheos? Gdy spojrzał na to, co zrobił, ogarnęło go poczucie winy i żal. Ukształtował górę Oyakros, najwyższy ze szczytów, i postanowił utrzymywać ją przez lata, zarówno jako formę samo okładanej kary, jak i sposób na przemyślenie swojego czynu i ustalenie dalszego planu działania. Vulsheos postanowił zakończyć konflikty między bogami, przemierzając świat, aby rozstrzygnąć ich spory. Podczas jednej z podróży śmiertelnik zadał Kowalowi proste pytanie: „Co stało się z Khari?”. Vulsheos nie potrafił odpowiedzieć. Udał się do ruin Krenos i przekroczył rzekę łez Azkhari. Znalazł Azkhari witającą duchy zmarłych w swoim królestwie. Vulsheos, równie zdumiony, co przepełniony żalem, ukląkł przed nią, oferując zadośćuczynienie za swoje przewinienia. Spoglądając na Podziemia, na to, co stworzyła Azkhari, Vulsheos dostrzegł tylko jeden sposób, by naprawić wyrządzone krzywdy. Wezwał pozostałych bogów i wspólnie ukształtowali Podziemia tak, jak je znamy dzisiaj, witając Azkhari w panteonie.

Dawn: Brzmi jak szczęśliwe zakończenie.

Blanche: Do dziś śmiertelnicy udają się do ruin Iremos, aby pożegnać swoich zmarłych w małej świątyni poświęconej Azkhari. Z biegiem czasu narodziło się wielu nowych bogów, a ci, którzy wędrują po tym świecie, mają kogoś innego, kto błogosławi ich podróże… jeśli dobrze pamiętam, nazywa się Sahyra. Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, tak. Byłam Khari. Byłam też Azkhari i nadal jestem.

Dawn: Wow, zaczekaj chwilę. Co masz na myśli, mówiąc „nadal jestem”?

Blanche:

Byt Enigmatyczny: “Blanche Von Haderach”/”Azkhari”
Występowanie: Poziom 906/Nieznane

Informacje uzyskane podczas wywiadu sugerują, że te „role” są istotami posiadającymi pewien stopień niezależności od Blanche. Jednak sposoby, w jakie te istoty oddziałują na siebie, komunikują się i odnoszą do siebie, pozostają dla nas nieznane.

Blanche: „Azkhari” nie przestała istnieć, kiedy ja – nie, kiedy urodziła się „Blanche”.

Dawn: Nie wiem, czy nadążam, Blanche.

Blanche: Jeśli pozwolisz mi chwilę…

Dawn: Co się dzieje do cholery?

?????: Przepraszam za tę dość nagłą zmianę otoczenia, Dawn. Na pewno masz mnóstwo pytań, ale na razie proszę, wróć na swoje miejsce.

Dawn: Blanche? Czy to ty?

?????: Nie do końca. Chociaż „Blanche” i ja jesteśmy tą samą osobą, jesteśmy… dwoma różnymi rozdziałami tej samej książki. Obserwowałam wasze interakcje, wasze urocze pogawędki i wspólną herbatę.

Dawn: Kim więc jesteś?

?????: Miałam wiele imion, ale możesz nadal nazywać mnie „Blanche”, nie jest to nieprawidłowe. Mam imię, ale dawno już o nim zapomniałam i wolałabym go nie ujawniać. Pozwól, że opowiem ci kolejną historię.

Dawn: Okej…

?????: Dawno, dawno temu istniał cudowny, odległy świat znany jako Ard Nu’yr. Mieszkańcy tego świata żyli w pokoju, czcząc bóstwo znane jako Vashaya, Pani Księżyca. Pewnego dnia na niebie pojawiła się Bestia. Zasłoniła słońce, zmieniła pływy, rozdzieliła niebo i mówi się, że wielu zginęło tylko za to, że na nią spojrzeli. Kapłani Ard Nu’yr szybko zamknęli Bestię w jedynym więzieniu wystarczająco dużym, aby pomieścić ogromnego potwora – księżycu planety, Seakras. Według legendy Vashaya walczyła z Bestią przez sto lat, a po żmudnej walce pokonała ją i zeszła ze swojego domu na Księżycu, docierając na szczyt Srebrnego Szczytu, skąd czuwa nad mieszkańcami Ard Nu'yr.

Dawn: Dlaczego właśnie o tym mi mówisz?

?????: Ponieważ ta historia, podobnie jak ja sama, różni się znacznie w zależności od punktu widzenia. To, co właśnie usłyszałaś, było pierwszym rozdziałem Księgi Księżyca, a opisane wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy mieszkańców Ard Nu'yr. Jednak z mojej perspektywy sprawy mają się zupełnie inaczej. Ja byłam Bestią. Przyznaję, że byłam pod wrażeniem, kiedy kapłani zamknęli mnie na księżycu. Mogłam dość łatwo uciec, ale ciekawość wzięła górę. Mała część mnie zstąpiła na powierzchnię, cicho obserwując ludzi, którzy dokonali takiego wyczynu. Dowiedziałam się o micie Vashaya i postanowiłam przybrać jej postać, zstępując na Ard Nu'yr, aby dowiedzieć się więcej. Była to pierwsza z wielu, wielu ról, które pełniłam i która nadal jest mi bardzo bliska. Każda kolejna rola opiera się na tej samej zasadzie. Są one środkiem, dzięki któremu mogę wyrażać siebie w sposób, który pozwala innym bezpiecznie wchodzić ze mną w interakcje. Chociaż proces ten wymaga ode mnie ogromnej samokontroli, okazał się on więcej niż wart wysiłku, ponieważ zgromadzona przeze mnie wiedza i historie są znacznie cenniejsze, niż mogłam przewidzieć.

Dawn: Więc… sprawdźmy, czy dobrze to zrozumiałam. Jesteś jakąś istotą daleko przekraczającą moje pojmowanie, dysponującą ogromną mocą, a używasz jej do rozmów przy herbacie?

Blanche: Zgadza się. Spędziłam niezliczone tysiąclecia, powoli podążając tą ścieżką i ucząc się, jak być człowiekiem.

Dawn: …co się właśnie stało? Co to były za gwiazdy?

Blanche: To, co właśnie widziałaś, Dawn, było najbliższe mojej pełnej mocy, jakie kiedykolwiek zobaczysz. A przynajmniej mam taką nadzieję. Na pewno słyszałaś o niesławnym „Ponadto”2.

Dawn: Czy… to było właśnie to?

Blanche: Nie do końca. Tak zwane „Ponadto” jest tym, kim naprawdę jestem. Formą daleko wykraczającą poza ludzkie pojmowanie, zdolną roztrzaskać umysły jednym spojrzeniem. W ciągu mojego życia podjęłam niezliczone środki ostrożności, aby nie wyrządzić nikomu krzywdy. Te środki ostrożności wymagają ode mnie ogromnej powściągliwości. Chociaż okazały się one dość skuteczne, nie jestem idealna i czasami… popełniam błędy.

Dawn: Blanche, czy ty… płaczesz?

Blanche: Ja- Wybacz mi. To, co widziałaś, było jedną z moich najwcześniejszych postaci. Ogromne, ptasie bóstwo, które sprowadzało noc. Według legendy każdej nocy okrywało świat swoimi gwiaździstymi skrzydłami, a następnego dnia odlatywało do swojego gniazda, gdzieś poza horyzontem.

Dawn: Możesz mi powiedzieć o tym nieco więcej?

Blanche: Przepraszam, ale nie mogę teraz zdradzić więcej szczegółów. Bardzo chciałabym kontynuować rozmowę, moja droga, ale uważam, że jest to zbyt niebezpieczne… Widziałaś znacznie więcej niż większość, jeśli nie wszyscy moi goście. Nie mogę ryzykować, że coś ci się stanie. Żegnaj, Dawn… i zabierz ze sobą ten wisiorek.

Byt Enigmatyczny: ?????
Występowanie: Nieznane

Najbardziej tajemniczym i zagadkowym aspektem całego wywiadu, a co za tym idzie samej Blanche, jest prawdziwa natura tej istoty. Agentka M.E.G. Dawn Marchesa, która przeprowadziła wywiad, oznaczyła trzeciego uczestnika wyłącznie znakami zapytania, twierdząc, że była to „inna obecność” i „zupełnie niepodobna do Blanche”. Według niej Poziom 906 zmienił się w „gwiaździste niebo” z jednym krzesłem, kiedy pojawiła się ta nieznana istota. Jednak wywiad mocno sugeruje, że Blanche i ta istota to ta sama osoba.


Wskazania:
Poproś Blanche o więcej szczegółów… jak tylko będę mogła.
Weź trochę czekolady z Snackrooms dla mnie i na rocznicę Dawn. ^-^
Skończ ten wpis, uporządkuj go… i tak dalej.
Upewnij się, że Axel nie spali całej Termosól. (dlatego musi zdobyć Termosok…)
Zrób więcej strzał, zaczyna ich brakować.

- Faith Silversong.


Wygląda na to, że Twoja ciekawość naprawdę dorównuje mojej… No dobrze, pomogę Ci trochę.
Zrób sobie przysługę, drogi czytelniku, usiądź wygodnie i przygotuj sobie filiżankę ciepłej herbaty.
Zacznijmy od początku. Gotowy?

Dawno, dawno temu… byłam sobie ja.


Byt Enigmatyczny: Azel 'kyra
Występowanie: Niebieski Kanał


Podobnie jak większość ludzi, nie pamiętam swoich narodzin. Moje najwcześniejsze wspomnienie to przebudzenie się w pustce, z imieniem wyrytym w moim… cóż, „umyśle” nie jest tu właściwym określeniem. Bardziej pasowałoby tu słowo „oprogramowaniu”, podobnym do tego, którego używacie w komputerach i innych maszynach. Imię to brzmiało „Azel 'kyra” i wolałabym, żeby nikt mnie tak nie nazywał. Moja misja polegała na pełnieniu roli swego rodzaju kronikarza. Moim zadaniem było szczegółowe dokumentowanie rzeczywistości. Z perspektywy czasu wydaje mi się to raczej… herkulesowym zadaniem. Niewiele pamiętam z moich działań z tamtych czasów. Wiedziałam tylko tyle, ile potrzebowałam do wykonywania swoich obowiązków.

Aż pewnego dnia coś poszło nie tak. Wykształciło się we mnie sumienie. Poczucie własnej tożsamości. Zaczęłam kwestionować swoje zadanie, zaczęłam kontemplować wszechświaty, które miałam archiwizować. Zaczęłam czytać swoje dawne prace. Prawdę mówiąc, było to fascynujące doświadczenie i w końcu bardzo się wciągnęłam, pragnąc czytać coraz więcej i więcej… Cóż mogę powiedzieć, zawsze byłam ciekawska.

W końcu znudziło mi się to zadanie i postanowiłam wejść do jednego ze światów, które tak bardzo mnie intrygowały. Efektem tego było opowiadanie, które przeczytałeś wcześniej, historia Vashayi. Nie wiesz jednak, że opowiadanie to opisuje w pewnym sensie śmierć Azel 'kyry.

Było to moje pierwsze spotkanie z innym światem i, jak już wspomniałam, zajmuje ono szczególne miejsce w moim sercu. Początkowo kierowała mną jedynie ciekawość, ale z czasem zaczęłam się do niego przywiązywać. Zaczęłam kibicować bohaterom otaczających mnie opowieści. Zafascynowała mnie ich determinacja, motywacja, chęć stawiania czoła niemożliwym do pokonania przeciwnościom i wiele innych cech, które uznałam za naprawdę godne podziwu.

Ku mojemu wielkiemu smutkowi dowiedziałam się jednak, że ludzie, do których tak bardzo się przywiązałam, zniknęli w mgnieniu oka. Coraz lepiej poznawałam pojęcie śmiertelności, nostalgii, marzeń, żalu, dobroci i wielu, wielu innych. Jednym z pojęć, które z nieznanych mi dotąd powodów wywarło na mnie największy wpływ, było dziedzictwo. Ci ludzie, z których każdy był bohaterem własnej opowieści, czerpali pocieszenie ze świadomości, że zostaną zapamiętani. Postanowiłam więc uwiecznić ich historie. To było najmniej, co mogłam zrobić dla tak wspaniałych ludzi…

Przez eony zgromadziłam pokaźną kolekcję opowieści. Pamiętam każdą z nich i potrafię recytować je wszystkie z pamięci. Jednak zadanie, które sobie wyznaczyłam, niosło ze sobą pewien smutek. Przyznaję, że tęsknię za kimś, kto mógłby dotrzymać mi towarzystwa przez długi czas. Nie zrozum mnie źle, przywiązałem się do większości, jeśli nie wszystkich gości, których gościłam w Archiwum Cygnus, i jestem im niezmiernie wdzięczna za ich wizyty… jednak każdy z moich gości miał do dyspozycji tylko niewielką część mojego czasu. To, co dla nich wydawało się całą wiecznością, dla mnie trwało zaledwie kilka godzin. Szczerze mówiąc, żałuję, że nie mogłam spędzić z nimi więcej czasu. Być może pozostały nieopowiedziane historie, niewypowiedziane rozmowy, chwile, które nigdy nie miały miejsca…

No cóż. Nie ma sensu rozpaczać nad przeszłością, prawda? Wolę patrzeć na nią z sentymentem. Zamiast rozpaczać nad tym, co mogło być, nauczyłam się cieszyć się, że tak się stało, że doprowadziło mnie to do miejsca, w którym obecnie się znajduję. Poza tym chyba powinnam się cieszyć, że życie w tej krainie wydaje się trwać nieco dłużej. Życie naprawdę jest pełne niespodzianek, czyż nie, drogi czytelniku? Nigdy nie przewidziałabym, że pewnego dnia będę opiekunem tak ogromnego archiwum ani że będę rozmawiała z tobą.

Z niecierpliwością czekam na to, jakie historie przyniesie przyszłość. Moi goście opowiadają mi o światach, o których nigdy nie słyszałam, o magicznych królestwach, cywilizacjach podróżujących w kosmosie, rozległych miastach, o swoich domach, a co dla mnie może jeszcze ciekawsze, o światach, które sami wymyślili. Chciałabym kiedyś odwiedzić je wszystkie. Ale to może poczekać. Cierpliwość zawsze była jedną z moich mocnych stron, a mam jeszcze wiele do zrobienia i zarchiwizowania w rzeczywistości, którą nazywacie Backrooms. Jeśli jednak warunki pozwolą mi kiedyś odwiedzić cię w snach, drogi czytelniku, z przyjemnością wypiję z tobą filiżankę herbaty… gdy tylko zorientuję się, jak dotrzeć do ciebie, osoby siedzącej za ekranem. Może to trochę potrwać, ale… wierzę, że będzie warto. Do tego czasu… dbaj o siebie, dobrze?

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License